Posted by: Jarek on: kwiecień 16, 2008
W tym komiksie Alan Moore doszukuje się dziecięcia końca XX wieku, które skrzętnie odkopuje ruiny historii komiksu i czerpie z odnalezionych skarbów garściami*.
Weźmy trójkę archeologów o nadnaturalnych zdolnościach, dajmy im nieograniczony budżet i każmy im rozwiązywać problemy z przeszłości: tajemnicze ukryte komory w górach, gnijącego trupa Godzilli na wyspie koło Japonii, czy eterycznego policjanta mszczącego swoją śmierć zza grobu.
Ekspozycja jest szybka i płytka, a opowiadania zamieszczone w tym tomie krótkie i szkicowe. Ale każde z nich niesie ze sobą pewną kliszę popkulturową, której nie warto zostawiać na śmietniku historii. Ich geneza jest przeważnie trudna do jednoznacznego określenia, a wartość artystyczna nikła, ale stanowią pewien portret naszej konsumpcyjnej kultury, z którym łączą nas (a na pewno mnie) sentymentalne więzi.
Tak samo jak wielbiciela klasycznej literatury bawią skomplikowane aluzje, czy kryptocytaty, tak mnie bawi przetwarzanie na nowo w twórczy sposób kinowych, telewizyjnych i komiksowych ikon XX wieku. To też są aluzje i cytaty, ale pozbawione literackiego nadęcia i wyszukanych znaczeń. Może i są bardziej tępe i płytkie, ale co z tego.
Cechą współczesnej kultury popularnej jest ulotność. Jej wytwory powstają równie szybko, jak znikają. Dzieci pewnie już nie wiedzą co to była Godzilla, Power Rangers, albo Van Damme. A wszystkie te symbole były cholernie istotne dla większości moich rówieśników. Chociaż rzadko kiedy niosły ze sobą jakieś głębsze wartości poznawcze to i tak pomogły ukształtować mój gust. I to wcale nie znaczy, że nie widzę świata poza tandeciarskimi Godzillą i X-menami z kreskówki na dwójce. Dzięki temu, że jako dziecko się z nimi zetknąłem, potrafię dzisiaj śmiać się z filmów Tarantino, bez oporów sięgać po mniej popularne media (komiks) i świetnie się bawić na Transformersach. Godzilla, Power Rangers, Yataman – oni nauczyli mnie rozumienia konwencji i odrzucania argumentów w stylu “to dziecinne”. A w dalszym rzucie pewnie i asertywności, która coraz częściej mi się przydaje.
Planetary, przynajmniej na poziomie pierwszego tomu, w fajowy sposób odgrzewa te powoli stygnące kotlety i nie jest to w żadnym wypadku wada. Jestem potwornie ciekaw co będzie dalej.
*- Alan Moore Planetarna Świadomość, wstęp do polskiego wydania #1, Northampton, Anglia, 14 grudnia 1999 r.
Planetary #1: Dookoła świata i inne opowiadania, część 1
Warren Ellis / John Cassaday
wyd. DC – WildStorm 1999, Manzoku 2008
kwiecień 17, 2008 @ 3:58 pm
Powtórzę się, ale – mocny manifest Popkulturysty w tekście. Muszę nauczyć się na pamięć i wytrącać pseudoznawcom argumenty z rąk podczas dyskusji o kulturze ; ). Wymagasz wspominania o prawach autorskich?