Posted by: Jarek on: kwiecień 19, 2008
Główne hasło reklamowe nowego filmu o Batmanie – “I believe in Harvey Dent” – nie wzięło się z powietrza. Pochodzi z 13-odcinkowej miniserii “The Long Halloween”, w której Batman wraz z Dentem i Gordonem prowadzi śledztwo w sprawie Holidaya – seryjnego mordercy, który w dni świąteczne zabija osoby związane z mafijnymi rodzinami Gotham.
Ten komiks już od jakiegoś czasu znajdował się na mojej liście potencjalnych zakupów z zagranicy, bo jak na razie żaden polski wydawca nie pokwapił się, żeby wypuścić go na polski rynek. W końcu udało mi się go zdobyć, przeczytać i stwierdzić, że to świetna cegła do mojej bat-kolekcji.
Paradoksalnie, choć cała fabułą kręci się literalnie wokół poszukiwania świątecznego mordercy, najważniejszy jest zupełnie inny wątek. Wątek Harveya Denta i jego przemiany w demonicznego złoczyńcę – Two-face’a. I chociaż jest to kryminał, cały czas scenariusz podkreśla relacje wewnątrz śledczego trójkąta, do którego dołączają się zupełnie niespodziewane osoby takie jak Catwoman, czy nawet sam Joker, oraz wokół niego. Dzięki takiemu pogłębieniu psychologii postaci historia staje się pełnokrwista i wciągająca.
Niestety, pointa rozczarowuje. Napięcie rośnie, rośnie i dalej rośnie, aż nagle jest bum i spada twarzą w błoto. Potem scenariusz stara się zamknąć mocniejszym uderzeniem, ale to wszystko wydaje się odrobinę sztuczne i przekombinowane. Da się jednak przełknąć końcową goryczkę i zapamiętać ten komiks nader słodko. Zwłaszcza, że całość daje solidnego moralnego kopa w tyłek, a scena walki Gacka i Jokera na dwupłatowcu w wigilię nowego roku zostaje w pamięci.
Rysunkowo jest świetnie, ale trudno było się po Timie Sale’u spodziewać słabizny. Udało mu się trafić w złoty środek pomiędzy realizmem i ekspresją, które świetnie sprawdziły się w konwencji upiornego kryminału noir.
Warto po ten komik sięgnąć nie tylko w kontekście zbliżającej się premiery “The Dark Knight” (“The Long Halloween” to ulubiony batkomiks Christiana Bale’a i silna inspiracja do filmów Nolana). To po prostu świetna lektura, która daje do myślenia. A sceptykom, według których Batman to tylko kolejny debil w masce i z pelerynką, pokaże, jak bardzo się mylą.
Eh, duet Sale/Loeb jednak wymiata, a Long Halloween jest tego idealnym przykładem. I nie zgodzę się, że pointa jest słaba, jest dobra, a motyw kto jest Hollidayem (bo przecież nie wierzymy, że to… wiadomo kto:D – nie bede spoilował) jesst bardzo dobry (a w porównaniu do standardych gackowych point to już jest mega-zajebioza – patrz obciachowy War Drums i żenujące War Games).
The Dark Victory też daje radę, zwłaszcza poszerzona rola Pani Falcone. Potem na dokładkę można sobie strzelić Catwomanowe When in Rome…
Co by nie mówić – pierwsza klasa komiksowa wg mnie.
kwiecień 20, 2008 @ 5:23 pm
Pointa opowieści IMO wcale nie wypada tak słabo. Nie chodzi jedynie o Holiday’a, mafijną rodzinę Falcone, czy relacje Bats-Gordon-Harvey, ale o ułomność systemu sprawiedliwości. Wszystko ubrane w zgrabną historyjkę, która sprawia czytelnikowi wiele radości, między innymi ze względu na gościnne występy wielu z głównych przeciwników Gacka, kontynuacji wątków z “Batmana: Year One”, ze względu na niezwykle klimatyczne prace Tima Sale’a.
Polecam “Dark Victory” tych samych autorów. Stanowi bezpośrednią kontynuację wydarzeń mających miejsce na kartach “The Long Haloween”. Dalsze losy Harvey’a, samego Holiday’a, czy rodziny Falcone, kolejne nawiązania do “Year One” i oczywiście nowa zagadka ; )