bekon blog

Holiday Jukebox

Posted by: Jarek on: czerwiec 8, 2008

Wakacje to czas, kiedy trzeba odpocząć, wchłonąć zapas ożywczych promieni słonecznych, złapać seksowną opaleniznę i poświęcić trochę czasu tym, którzy najbardziej cierpią, kiedy jesteśmy zabiegani: rodzinie, znajomym. A nic tak nie pomaga w relaksie na łonie najbliższych jak dobra, chill-outowa muzyka.

Oto krótkie zestawienie albumów, które idealnie się do tego nadadzą i które z pewnością rozbrzmią w moich głośnikach podczas pobytu nad jeziorem, nad morzem, czy gdziekolwiek jeszcze mnie poniesie w te najdłuższe wakacje mojego życia.

* * *

The Ting Tings – We Started Nothing. Moje prywatne odkrycie sezonu, o którym pisałem już wcześniej. Świetny kobiecy (a może raczej dziewczęco-nastoletni) wokal i energetyczny elektropop. Czego chcieć więcej?

David Bowie – The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars. Absolutna klasyka, bardzo ważny album bardzo ważnego artysty. Według mnie bardzo pogodna i ułatwiająca spokojny wakacyjny relaks muzyka. Wspaniale współgra z atmosferą popołudniowego leżakowania na plaży albo na werandzie.

Vavamuffin – Vabang! Mój ulubiony polski zespół i mój ulubiony polski album z przegródki ‘reggae i okolice’. Tak naprawdę to mieszanka raggamuffin, roots, dubu i dancehall. Jest energetycznie, bardzo tanecznie i na ogół wesoło. Mistrzowskie riddimy i ostre jak brzytwa rastanawijki takich tuzów jak Mister Reggaenerator i Pablopavo. Wakacje pełną parą tylko z Vavamuffin! Pozostałe dwa krążki, Dubang z remixami i Indiabusu też dają radę. Zwłaszcza ten pierwszy, bo nowa płyta muffinów trochę odstaje od zdecydowanego początku, ale dalej jest nieźle. Zwłaszcza jeśli chodzi o parkietowy wymiatacz – kawałek Natasha from Rush’ya (jakość pod linkiem niestety taka sobie).

The Verve – Urban Hymns. Bitter Sweet Symphony pamięta chyba każdy. Jeśli mnie pamięć nie myli, ten kawałek leciał w jakiejś reklamie lodów. Cały krążek przypomniała mi koleżanka-recenzentka Esensji (pozdrawiam Kasię). Absolutne mistrzostwo słonecznego chillu spod znaku symfonicznej rockowej alternatywy. Niestety, płyta pewnie mocno ucierpi słuchana ze słabych głośników, ale tylko takie zmieszczą mi się do plecaka. Ale co poradzić.

* * *

Na razie tyle. W tym tygodniu wyjeżdżam, wrócę pod sam koniec czerwca. Mam nadzieję, że będziecie tęsknić. Raczej nic w międzyczasie nie napiszę, ale kto wie!

Pozdrawiam Was i życzę wszystkim pogodnych i przyjemnych wakacji. Spróbujcie wygospodarować chociaż trochę czasu dla siebie i najbliższych. To tak samo ważne dla Was, jak dla nich!

Odpowiedzi: 2 do "Holiday Jukebox"

the verve na wakacje? jaaasne. poszukaj tekstu tej piosenki, to porozmawiamy. cala reszta muzyki podobna. chlopcy weseli zasadniczo nie byli.

Leżąc w wakacje na leżaczku i sącząc lemoniadę nie zwracam za bardzo uwagi na teksty piosenek. Ważne, żeby były łagodne i czilowe.

Napisz odpowiedź